logo
logo  






Cessna SUPER SKYMASTER  

     Kiedyś, oglądając film, zwróciłem uwagę na samolot o nazwie Cessna SUPER SKYMASTER. Postanowiłem go zbudować po zdobyciu planów, o ile takie w ogóle istnieją. Po wielomiesięcznych bezowocnych poszukiwaniach, gdy straciłem już nadzieję, szwagier przyniósł mi rzuty w skali 1:72. Zeskanowałem rzuty i przystąpiłem do obrabiania skanu w programie Corel Draw z założeniami wymiarowymi, że rozpiętość nie powinna być większa niż 1200 mm. Po wyrysowaniu planów, zabrałem się do drukowania i sklejania. Uznałem, że nie zawsze pomniejszony samolot chce dobrze latać, a konstrukcja modelu z balsy jest dość kosztowna. O wiele taniej wyjdzie zrobić go z depronu.
Depronowy model miał odwzorować ogólny zarys Cessny o dość kiepskich warunkach aerodynamicznych, na przykład: szeroki kadłub czy brak tylnego silnika. Skrzydło miało profil płasko-wypukły z dźwigarem z pięciomilimetrowej balsy, podzielone na trzy części. W środkowe skrzydło (centropłat) zostały wklejone belki ogonowe z tej samej balsy. Stateczniki zostały wycięte z pianki pięciomilimetrowej i wklejone. W wycięte dwa boczki kadłuba wklejono wzmocnienie na całej długości, z balsy trzymilimetrowej w taki sposób, aby tworzyły dwa pokłady po oklejeniu całości z góry i z dołu. Na pierwszy rzut poszedł silnik Mig 400 ze śmigłem Guntera i serwami Hs-81. Sklejenie z pianki modelu wraz z wyważeniem zajęło mi około dziesięciu godzin. W czasie pierwszych lotów okazało się, że model leniwie reaguje na lotki, a nawet nie skręca w prawą stronę, mimo mocno wychylonych lotek.

klik
klik 





Po zmniejszeniu wzniosu skrzydła z ośmiu stopni na zerowy (na tak zwaną "deskę") model przestał w ogóle latać z orzeczeniem braku wystarczającego ciągu. Po wstawieniu silnika SPEED 540 ze śmigłem 7/4 model poleciał z zaskakującymi właściwościami lotnymi, mimo dość silnego wiatru. Wykonywał podstawową akrobację i pięknie szybował dzięki niskiej wadze, jaką miał (530 g) z akumulatorami 8 cel / 1600 mAh i rozpiętością 1200 mm. Po tych obiecujących lotach ruszyły prace nad prawdziwym modelem.

klik 




Kadłub nieco zwężyłem i wykonałem go metodą traconego styropianu, używając do tego czterech warstw maty szklanej o gramaturze 150 i wklejając wręgi mocowania silników, malując kadłub lakierami samochodowymi. Skrzydło podzieliłem na trzy części w ten sposób, aby centropłat kończył się dwadzieścia milimetrów za belkami ogonowymi. Centropłat posiada trzy skrajne żeberka pięciomilimetrowe, w które są wklejone rurki węglowe, użyte jako łączniki z drugą częścią skrzydła, a pozostałe trzy żeberka z dwumilimetrowej balsy podparte sosnowym dźwigarem. Po wklejeniu belek ogonowych z 8 mm rurki węglowej, okleiłem całość centropłata balsą 1.5 mm. Konstrukcję pozostałych części skrzydła wykonałem podobnie, lecz pokryty został tylko przedni keson 1.5 mm balsą. Stateczniki wyciąłem z trzymilimetrowej balsy średniej twardości i wkleiłem w belki węglowe. Wszystko pokryłem folią pokryciową. Ze względu na dość nietypowe rozwiązania, serwomechanizm steru wysokości zamontowałem w skrzydło, koło belki ogonowej. Centropłat wkleiłem na stałe w kadłub. Zastosowałem dwa silniki SPEED 400/6V ze śmigłami Guntera i pakietem siedmiocelowym 2400 mAh. Model wyszedł dość sympatycznie, ale jest ciężki, bo waży aż 1350 g.

klik
klik
klik
klik 





A oto podstawowe dane modelu:
- rozpiętość 1200mm;
- długość 910 mm;
- kąt natarcia skrzydła + 2 stopnie;
- kąt wzniosu skrzydła 3 stopnie.

Oblot odbywał się w złych warunkach atmosferycznych, ale potwierdził pokładane w modelu nadzieje. W locie nie jest nerwowy, choć wymaga małego przyzwyczajenia. Depronową wersją Cessny latał mój ośmioletni syn, pod moim nadzorem, i radził sobie nieźle, choć model do nauki latania się nie nadaje. Jako wersja letnia będzie wyposażony w pływaki, aby mógł samodzielnie startować z wody (takie są założenia). Pływaki wykonałem w całości z pięciomilimetrowej balsy pokrytej płótnem termokurczliwym, mocowanym po zdjęciu kółek.

                                                                Autor: Eciak Piotr